kamera on-line

Homilie » Homilia ks. kan. Andrzeja Wieliczki - 2.03.2013

 

Homilia  ks. kan. Andrzeja Wieliczki dnia 2 marca 2013 r.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Umiłowani w Chrystusie bracia kapłani, drodzy bracia i siostry.

W 1997 roku Jan Paweł II odwiedził sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej w Zakopanem na Krzeptówkach i  dokonał konsekracji tamtejszego kościoła, wotum dziękczynnego za  jego uratowane życie. Była to pierwsza sobota miesiąca. Tego przedpołudnia ku zaskoczeniu wszystkich Jan Paweł II przybył przed czasem, bowiem orszak papieski zawsze się spóźniał z powodu nadmiernego programu papieskiej pielgrzymki. Tym czasem na Krzeptówkach Jan Paweł II zjawił się 15 minut za wcześnie, ale moi kochani uczynił to nie przypadkowo. Bo jak mówią towarzyszące mu w tamtej pielgrzymce osoby, tego ranka Jan Paweł II nalegał, jedźmy już księże Stasiu, mówił to do księdza, dziś kardynała Dziwisza. Przybył do sanktuarium na Krzeptówkach kwadrans przed rozpoczęciem liturgii Mszy św. Po co? Aby kochani 15 minut  spędzić w tak zwanych rozważaniach, trwał przed cudowną figurą Matki Bożej, adorując Chrystusa Eucharystycznego. Zgodnie z prośbą Matki Najświętszej towarzyszył Jej przez 15 minut rozmyślaniami nad tajemnicami różańcowymi, w intencji zadośćuczynienia. Tego samego dnia Jan Paweł II dopełnił warunków tegoż Nabożeństwa Pierwszych Sobót, których ostatnim był różaniec odmawiany publicznie w Ludźmierzu, sanktuarium Matki Bożej Gospodziny Podhala.

Drodzy, dzisiaj również  pierwsza sobota miesiąca, oddajemy cześć Niepokalanemu Sercu Maryi, a Mszę św. Najświętszą Eucharystię odprawiamy jako wynagrodzenie zniewag temuż Sercu Najświętszej Maryi Panny. Niepokalane Serce Maryi, kochani, jest ratunkiem dla świata, Niepokalane Serce Maryi, kochani, jest ratunkiem dla świata! Kochani... Maryja zawsze była posłuszna Duchowi Świętemu i stanowi najdoskonalszy wzór dla każdego chrześcijanina, dla mnie i dla ciebie drogi bracie, droga siostro. Z Jej serca przepełnionego miłością Boga wypływa miłość ku ludziom, których opiece powierzył jej Syn z wysokości Krzyża - „Niewiasto, oto Syn Twój, Synu oto Matka Twoja”. To Niepokalane Serce Maryi, jest sercem Matki Boga zatroskanej   o nasze zbawienie. Święty Łukasz dwukrotnie wspomina o sercu Maryi. Po raz pierwszy  tuż po narodzeniu Jezusa, kiedy  pisze o usposobieniu Matki obserwującej znaki nieba towarzyszące przyjściu na świat Jezusa. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. Po raz drugi gdy opisuje poszukiwanie, odnalezienie i rozmowę z dwunastoletnim synem w Jerozolimskiej świątyni. Charakteryzując przy tym wewnętrzne usposobienie  Maryi ewangelista Łukasz pisze: "... a Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swoim sercu".

Drodzy moi!... te krótkie wzmianki ewangelisty Łukasza nasuwają myśl jak czułe i wrażliwe było serce Matczyne oraz przekonanie, że i dziś Maryja z taką samą wrażliwością obejmuje wszystkie dzieci jej Syna.

Kochani... nowych motywacji i nowej gorliwości zyskał kult  Niepokalanego Serca Maryi od czasu objawień Matki Bożej trójce pastuszków w Fatimie: Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie.

Dnia 13 lipca 1917 roku Maryja powiedziała do widzących: " Wojna zbliża się ku końcowi, ale jeśli ludzie nie zwrócą się do Boga to za pontyfikatu Piusa XII rozpocznie się II wojna światowa, jeszcze gorsza. Aby temu zapobiec przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i obchodzeniu święta Pierwszych Sobót Miesiąca. W razie niespełnienia tegoż warunku Maryja powiedziała z kolei, że wybuchnie nowa wojna, jeszcze straszniejsza, bezbożna propaganda rozleje się po całym świecie wywołując coraz to nowe wojny, prześladowanie Kościoła, najszlachetniejsi ludzie będą męczeni, a Ojciec Święty będzie wiele cierpiał, kilka narodów zniknie z powierzchni ziemi zniszczonych zupełnie, w końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje, a Ja przyjdę i zażądam poświęcenia tego narodu ze wschodu memu Niepokalanemu Sercu.  

Drodzy, kochani... 12 lat potem, 13 czerwca 1929 roku Matka Boska ponownie ukazała się Łucji i ponownie wyraziła prośbę, żeby Ojciec Święty wraz z wszystkimi biskupami świata poświęcił Rosję jej Niepokalanemu Serc, co zaowocuje tym, że Rosja się nawróci i nastanie pokój. Papieże dokonywali tego aktu poświęcenia świata odnawiając go wielokrotnie. Papież Pius XII Niepokalanemu Sercu poświęcił cały świat w czasie II wojny światowej.

Drodzy... 10 grudnia 1925  Matka Boża ukazując się siostrze Łucji przypomniała żądanie Nieba, by ludzkość odnowiła swą cześć dla Niepokalanego Jej Serca i gorliwie praktykowała nabożeństwo Pierwszych Sobót Miesiąca. Przypomnę opis tego objawienia. 25 grudnia 1925 roku zjawiła się Najświętsza Panna - relacjonuje siostra Łucja. Położyła mi rękę na ramieniu, pokazując cierniami otoczone serce, w drugiej zaś ręce trzymała Dzieciątko Jezus. Ono powiedziało: "Miej współczucie dla serca swej Najświętszej Matki otoczonego cierniami, którymi niewdzięczni ludzie je wciąż na nowo ranią, a nie ma nikogo, kto by przez akta wynagradzania te ciernie powyciągał". Potem powiedziała Najświętsza Panna - córko moja spójrz w serce moje otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i obojętność stale ranią. Przynajmniej ty staraj się nieść mi radość i oznajmij w moim imieniu, że przybędę w godzinę śmierci z łaskami potrzebnymi do zbawienia  dla tych wszystkich, którzy przez 5 miesięcy, w pierwsze soboty odbędą spowiedź, przyjmą Komunię św., odmówią różaniec i przez 15 minut rozmyślając nad piętnastoma tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia. Maryja trochę dalej dodała - tym, którzy to nabożeństwo przyjmą obiecuję ratunek, przybędę w godzinę śmierci z całą łaską, jaka dla ich wiecznej szczęśliwości będzie potrzebna. Te dusze będą obdarzone szczególną łaską Bożą  i jako kwiaty przed tronem Bożym je postawię.

Kochani!... można wiele mówić na ten temat, ale zawsze, kiedy ludzkość zbliżała się do zakrętu dziejowego, przeżywała trudne chwile, Matka Boża dostawała niejako przepustkę od Pana Boga i schodziła na ziemię, żeby nieść ratunek i pomoc ludziom. Tak było w Guadelupe w Meksyku, tak było we Francji. Kochani... po wybuchu rewolucji francuskiej, kiedy zatraciło się wszelkie morale, aż trzy razy Maryja przyszła objawiać się we Francji. W Lourd, w La Salette, gdzie płakała i w Paryżu na Rue Du Bac, podczas objawień Cudownego Medalika.

Tuż przed wybuchem rewolucji październikowej od maja do października 1917 roku miały miejsca objawienia w Fatimie, o których już wcześniej mówiłem.  Maryja mówiła - ten dzień trzynasty, trzynasty miesiąca musimy odebrać szatanowi i poświęcić go mojemu Niepokalanemu Sercu. Moi drodzy wielu ludzi nie kojarzy po dziś dzień, że 13 maja 1981 roku, o godz. 17:17 czyli o tej samej, o której było pierwsze objawienie w Fatimie,  miał miejsce zamach na Jana Pawła II. Także w tym samym roku, 13 grudnia był zamach na Polskę - stan wojenny.

Wszystkie najważniejsze dokumenty związane z Polską i  unią  europejską także były podpisane trzynastego. Co mamy o tym mówić?... Kochani moi, szatan jakby zakpił sobie z Matki Bożej. I to wszystko dzieje się na naszych oczach. Drodzy, jesteśmy świadkami zaciętej walki pomiędzy państwem Bożym, a państwem szatana. Przytoczę słowa sługi Bożego, ks. kardynała Augusta Hlonda prymasa Polski. On tak pisał - dziś na oczach naszych toczy się ona tak zawzięcie, jak nigdy. Z jednej strony odbywa się zdobywczy pochód Królestwa Chrystusowego, z drugiej zaś strony ciąży nad światem łapa szatana, tak zachłannie i perfidnie, jak jeszcze nigdy nie bywało. Nowoczesne pogaństwo, opętanie jak gdyby kultem demona, odrzuca i odrzuciło wszelkie idee moralne wymazało pojęcie człowieczeństwa, ukazując wizję człowieczeństwa, w którym już nie rozbrzmiewa imię Boga. W którym pojęcie moralności chrześcijańskiej jest wytępiane bezpowrotnie. Pisał dalej kardynał Hlond, prymas Polski -  wojna pomiędzy państwem Bożym, a państwem szatana nie nastręcza wątpliwości.

Kościół ma zapewnione zwycięstwo, bo Bóg powiedział - bramy piekielne go nie przemogą! Chodzi tylko o to, by każdy człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boże, rzucił na szalę tego zwycięstwa zasługę swego moralnego czynu. Każdy z nas w tym boju ma wyznaczone stanowisko. Kto na wyznaczonym, swoim posterunku nie daje z siebie wszystkiego jest zdrajcą sprawy Bożej i naraża na niebezpieczeństwo innych. Kto zaś z tej walki, z tego miejsca się usuwa jest dezerterem! Jakże mocne słowa sługi Bożego prymasa Polski Augusta Hlonda. On je powiedział 6 sierpnia 1948 roku, a więc 65 lat temu. Ale kochani moi te słowa nic, nic - powtarzam dobitnie nie straciły na aktualności. One określają  dzisiejsze, jakże trudne czasy. Nie chciejmy zatem się obrazić, przyjmując postawę zdrajcy, czy dezertera, jak to czyni wielu naszych braci i sióstr, wielu katolików.

Kochani, wielu ludzi, w tym także sporo chrześcijan może być dzisiaj przerażonych ogromem zła, jakie rozlewa się po świecie. Oto parlamenty, rządy chcą jak gdyby odwrócić dotychczasowe kodeksy moralne oparte na dekalogu, na dziesięciorgu Twoich Boże przykazań. Próbują ośmieszyć i obalić tradycyjne instytucje życia ludzkiego, przede wszystkim małżeństwa i rodziny. Kochani to, co dotąd było uważane za dobro, za świętość w dysputach, rozmowach medialnych nazywa się złem. A to, co było dewiacją, czyli chorobą, mówmy sobie prawdę w oczy, próbuje się promować, jako normę, którą należy prawnie zalegalizować. Komuś tu kochani rozumu mało. Chrześcijanie, katolicy bywają zakrzykiwani, a gdy bronią wartości w imię prawdy bywają nazywani fundamentalistami i posługującymi się rzekomo językiem nienawiści. Drodzy, kochani to, co się dzieje określił ostatnio jakże wspaniale metropolita częstochowski, arcybiskup Wacław Depo.  Powiedział tak - to, co się dzieje jest skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki, niektórych ugrupowań politycznych I dalej powiem, nie trzeba szukać daleko. Kościół stał się chłopcem do bicia.

Zachęcam do czytania Naszego Dziennika, gdzie jeden z kapłanów pisze...katolicy oglądają telewizje, która szydzi z kościoła, a więc z nas samych, z księży czyli  duszpasterzy, za których mają obowiązek się modlić. Oglądają też dzieci i śmieją się i cieszą.  Dalej pisze:  wyłączyć to pudło, przestać kupować gazety pogan, które od czasu do czasu uwiarygodniają się sprowadzając na swoje łamy jakiegoś księdza, kolejnym albumikiem  z błogosławionym Janem Pawłem II. I zakończył tak: Bierność dobrych rozzuchwala złych, to widzimy na każdym kroku. Dobry, ale głupi też, często mimowolnie staje się tubą pogan. Potrzeba mądrych katolików.  W innym miejscu pisze:Drodzy moi warto pytać, co robimy, gdy Bóg znieważony jest w symbolu krzyża? Co robimy, gdy bezczeszczona jest ikona Matki Bożej na Jasnej Górze? Gdyby to uczyniono w synagodze, u naszych starszych braci w wierze, czy w meczecie wiadomo, jaka byłaby od razu reakcja. Co robimy, gdy atakuje się kościół, do którego należymy od chrztu świętego, gdy próbuje się okraść kościół po raz kolejny.  Co robimy, gdy jakiś pseudo artysta drze Pismo Święte na scenie, a media mówią, że jest to sztuka. Co robimy, gdy wybiera się eugenikę selektywną i finansuje się z naszych podatków, co robimy, gdy władza mediami wskazuje na Kościół jako zagrożenie, a minister  mówi, że będzie sprawdzał kazania księży. Do czego to prowadzi?...

Myśmy już to przerabiali. A Pan Jezus powiedział - z mego powodu będą was prześladować przez ufność we mnie pokładaną ocalicie swoje życie. Kochani!... coraz wyraźniej rodzi się pytanie, jak ma się zachować Kościół, czyli my - biskupi, księża zakony - my wobec tej ateizującej cywilizacji nienawiści. I są tu możliwe dwa stanowiska. Według pierwszego, biernego to cierpliwe znoszenie wszelkich prześladowań, wybaczanie, modlitwa i oczekiwanie, że prawda zwycięży. Według drugiego - bezprawiu należy przeciwstawić  się modlitwą społeczną, słowem, ale i czynem. Wiara bez uczynków jest martwa. Myślę, że trzeba dziś oba te stanowiska łączyć, bronić kościoła, czynnie apelować, apostołować, dawać czytelne świadectwo. Kończąc, dziękuję wam kochani, że kochacie Matkę Bożą,  Kościół, że trzymacie w ręku  codziennie różaniec święty modląc się na nim codziennie. To jest kochani ratunek dla świata, dla Polski, dla naszych rodzin, które się próbuje zniszczyć. Rozumieli to Austriacy pod przewodnictwem dzielnego ojca franciszkanina Petrusa Pavlicka. 12 września  w dzień imienin Maryji, w 1955 roku kanclerz Austrii Raab poprowadził dziękczynną modlitwę we Wiedniu. Było ponad milion Austriaków na niej obecnych. I powiedział -  katolik, kanclerz Austriaków: "Jesteśmy wolni Maryjo, dziękujemy Ci za to Maryjo". Pytam, czy nas stać na taki gest i taką wiarę. Rok 1986 -  Filipiny, różańcowa rewolucja. Kardynał  Sin i wielkie różańcowe nabożeństwo narodowe, trwające cztery dni. Modlono się, śpiewano pieśni Maryjne, na polowych ołtarzach sprawowano Eucharystię. W klasztorach kontemplacyjnych na nieustannej modlitwie i o poście czuwały zakonnice. Dwa miliony ludzi uklękło wówczas w Manili na Filipinach, na ulicy  twarzą do nadjeżdżających czołgów i sześciu tysięcy uzbrojonych żołnierzy. Ludzie modlili się i podnosili różańce do góry. I wówczas ukazała się przepiękna niewiasta i przemówiła do żołnierzy: " Stop kochani żołnierze, nie posuwajcie się dalej, nie krzywdźcie moich dzieci". Kiedy żołnierze to usłyszeli zostawili wszystko, wyszli z czołgów i sami zaczęli się modlić  razem z tłumem. Maryja zwycięży, nie zawiedzie, tylko czy my  to dostrzegamy, rozumiemy.        Kochani! ... myśmy już to przerabiali w Polsce, a uczynił to Jan Paweł II papież różańca, papież modlitwy, kiedy wołał: " Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi". Jacy myśmy wtedy byli solidarni, starsi pamiętają, jak byliśmy blisko Boga. Jak były oblegane konfesjonały, kościoły, jak byliśmy blisko Maryji. Co z tego zostało?... co z tego zostało?

Kochani!... to się musi powtórzyć, to dzieło trzeba dopełnić. Drodzy, nagromadziło się dużo zła, dużo plew, by to wszystko wywiać musi mocno dmuchnąć. Drodzy, ten Boży podmuch musi być potężny, to jest działanie Ducha Świętego. Kochani pośród bluźnierstw bracia konieczne jest pilne przebudzenie, żarliwa modlitwa i odwaga ewangelizacji. Właściwie już dużo powiedziałem, teraz, jak się to mówi - ląduje.

Kochani!... Skoczów jest wymowny. Kochamy Matkę Bożą, trzymajmy codziennie Różaniec Święty w ręku modląc się do niej. Niechaj wyprasza nam łaski u Swego Syna Chrystusa. Módlmy się o kanonizację Jana Pawła II. Wiemy, że nie tak dawno dokonał się cud potrzebny do jego kanonizacji. W naszych modlitwach, kochani dziękujmy za piękny, zakończony pontyfikat Benedykta XVI, dziękujmy za to Panu Bogu. Zbliża się konklawe. Prośmy w modlitwach o dary Ducha Świętego dla kardynałów, którzy wybiorą niebawem następcę Benedykta XVI.

Niechaj podczas spotkań tu, w tych Polskich Pompejach, na skoczowskiej Kaplicówce, Maryja, kochani, odbiera należną cześć i chwałę, i wyprasza potrzebne łaski, o które prosimy u jej Syna Chrystusa. I drodzy, pamiętajmy też o słowach, błogosławionego Jana Pawła II, które tutaj, 22 maja 1995 roku na Kaplicówce wypowiedział: "Czas próby polskich sumień trwa, musicie być mocni w wierze". Kochani trwa rok wiary w Kościele, a to przecież zobowiązuje, to zobowiązuje!.. Maryjo miej nas w swej opiece, prowadź do Chrystusa, utwierdzaj w wierze. Niech tak się Chryste stanie!. Amen.